czwartek, 21 lipca 2016

Słoik od Agaty

Witam serdecznie

Dziś dostałam od Agaty  słoik,
który ozdobi mój pokoik.
Słoik techniką decoupage odnowiony,
cały był  "przydasiami" wypełniony.
Powiem krótko, zwięzłowato:
Dziękuję Ci bardzo Agato.

Kim jest Agata spytacie?

Agata bloga  Robótki ręczne na wesoło prowadzi
i całkiem nieźle sobie z tym radzi. 
Zajrzyjcie nań jeśli  tylko ochotę macie
a może znajdziecie  tam coś w swoim klimacie.

Słoik z zawartością na zdjęciu uwieczniłam
i  tą fotkę na bloga wstawiłam.
Byście sami mogli zobaczyć
na jakie cuda u Agaty na blogu można popatrzeć :)


Dziękuję za uwagę
Pozdrawiam gorąco

wtorek, 12 lipca 2016

Aniołek wesołek

Witam serdecznie

Poznajcie aniołka,małego wesołka.
Cały dzień szaleje i ciągle się śmieje.



Dziś niewiele do czytania, bo nie mam nastroju do pisania.
Dodam tylko na końcu, że anioł jest mojego autorstwa.

Pozdrawiam gorąco




piątek, 1 lipca 2016

Prezent niespodzianka od Bogusi i przepis na szybkie ciasto

Witam serdecznie

Dziś nie będę pokazywać swoich prac, bo ostatnio nic nowego nie zrobiłam. Chyba po prostu muszę  odpocząć od szydełkowania. Oddać się błogiemu szydełkowemu nic nierobieniu :) Ja anonimowy "szydełkoholik" nie szydełkuję już od dwóch tygodni. Ciekawa jestem ile jeszcze wytrzymam:) 

Choć mam sporo zaległych "szydełkowców" do pokazania to  jednak dziś chciałabym pochwalić się Wam  jakimi pięknymi rzeczami zostałam obdarowana przez Bogusię.
Bogusia prowadzi bloga a w zasadzie dwa blogi. 
Pierwszy to  Kącik Szydełkowych Supełków o tematyce typowo rękodzielniczej.
Drugi natomiast to Bog Mata  gdzie również możecie podziwiać jej prace ale oprócz handmade znajdziecie tam trochę innych rzeczy. Zajrzyjcie do niej koniecznie na oby dwa blogi a nóż widelec Wam się spodoba i zostaniecie  tam już na zawsze.
Kącik... obchodził niedawno swój pierwszy rok istnienia. Wpadłam tam, złożyłam życzenia i dostąpiłam zaszczytu bycia obdarowanym przez Bogusławę.
Dostałam kilka drobiazgów (tak je nazwała Bogusia), które dotarły do mnie w paczce za pomocą poczty polskiej w dniu wczorajszym. Przy jej otwieraniu maiłam wiele radości.




Jak widać na załączonym obrazku  wśród tych drobiazgów są m.in. włóczki, kilka rzeczy do zrobienia własnej kartki, kawa i coś słodkiego do niej no i oczywiście herbaciarka, świeczniki  i kartka z pozdrowieniami, w których się zakochałam. Zasługują one na osobne zdjęcie byście mogli się im przyjrzeć dokładniej.




Dziś odwiedziła mnie też kumpela jeszcze ze szkolnej ławki, a że obiecałam jej wcześniej, że jak  do mnie przyjedzie to zrobię specjalnie dla niej ciasto. Zatem  z obietnicy wywiązać się musiałam  i na szybko zrobiłam roladę z jabłkami.  Zdjęcia rolady też robiłam na szybko. Sesję zdjęciową skończyłam tuż przed przyjściem znajomej.




Ciasto jest niskobudżetowe, wszystkie składniki znajdziecie w domowej spiżarce i co najważniejsze szybko się je robi, przy tym upale ma to swoje plusy. Często je robiłam  i na obecną chwilę doszłam do takiej wprawy, że robię je w 35 minut (razem z pieczeniem). Kolejny plus ode mnie dla tego ciasta jest za to, że jest niewielkich rozmiarów i zazwyczaj bardzo szybko znika z talerzyka a ja nie muszę się martwić kto to później wszystko zje:)  Dla zainteresowanych podaję przepis. Ostrzegam ciasto jest bardzo słodkie, bynajmniej dla mnie.

Składniki:
3 duże jajka 
0,5 szklanki cukru lub 3 łyżki miodu
0,5 szklanki mąki pszennej
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżki oleju
owoce - jabłka

Przygotowanie:
Owoce pokroić w plastry, ułożyć na brytfannie wyłożonej papierem do pieczenia.
Oddzielić żółtka od białek. Żółtka utrzeć z cukrem, dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia oraz olej.
Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie wymieszać z ciastem.
(Ja ostatnio nie bawię się w oddzielanie żółtek od białek, tylko całe jaja ubijam z cukrem)
Ciasto wylać na owoce i piec w temperaturze 200 stopni od 20 do 30 minut.
Upieczone ciasto jeszcze gorące wyjąć na ściereczkę i zawinąć roladę.
Posypać cukrem pudrem.
Ja jeśli mam trochę więcej czasu i chce mi się bawić (a uwierzcie mi, rzadko mi się chce) to robię polewę czekoladową i nią polewam ciasto.

Dziś to by było na tyle.
Dziękuję za uwagę i poświęcony czas, za wszystkie miłe komentarze i za to, że w ogóle tu zaglądacie.

Miłego weekendu Wam życzę

Pozdrawiam



wtorek, 17 maja 2016

Wiosenna czapeczka i chusta dla Hanusi

Witam serdecznie

Pogoda nam się "spsuła", u mnie jest zaledwie 8 stopni - tyle w tej chwili pokazuje termometr, z tym że przez ten okropny zimny wiatr i padający deszcz wydaje mi się, że jest jeszcze zimniej brrr...  tak więc zrobiona przeze mnie czapeczka i chusta przydadzą się na chłodniejsze wiosenne dni. Takie jak ten dziś :)



Czapeczkę i chustę zrobiłam dla chrześniaczki mojego męża. Wierzcie mi na słowo wygląda w niej cudownie. Dziecię ma 19 miesięcy i obwód główki 46cm. Robiąc czapkę nie korzystałam z żadnego wzoru, w zeszłym roku zimą gdy nie miałam dostępu do Internetu wypracowałam sobie metodą "prób i prucia" swój własny sposób na robienie czapki  znając tylko obwód głowy (jak na razie ta metoda się sprawdza). Robiąc chustę też nie używałam żadnego gotowego wzoru, po prostu   pożyczyłam od Hanusi   jej
materiałową chustkę, która na nią pasowała i na jej podstawie wyszydełkowałam tą do kompletu. 
Dla zainteresowanych cały komplet powstał z zaledwie 50g (190m) włóczki. No... może nie tak do końca bo na obróbkę góry chusty trochę mi brakło i dokończyłam ją jakąś białą włóczką ale wygląda to jak efekt zamierzony. Kwiatek natomiast zrobiłam z resztek starych włóczek akurat udało mi się znaleźć jakieś zbliżone kolory do tych z melanżu. Zapomniałabym  włóczka to  Red Heart Baby  100% akryl, kolor nr  08517. Czapkę robiłam według zaleceń z metki szydełkiem 3mm. 




Na  koniec chciałam wam się pochwalić, że i u mnie w ogrodzie, którego jeszcze nie mam, na razie królują w nim po części trwa po części to co samo się zasiało, mam tu na myśli wszędobylski mlecz, nietypowe skalniaki w postaci kupy nie uprzątniętego gruzu po budowie, gór ziemi i kupek żwiru oraz kamyczka w końcu coś zakwitło a mianowicie żarnowiec który wyrósł w dość nietypowym miejscu, bo ta dam....




Szkoda mi go będzie stamtąd usunąć podczas sprzątania działki, może mi się uda  go gdzieś przesadzić, choć z doświadczenia wiem, że te rośliny lubią się same zasiać (pełno ich u mnie w lesie) ale nie koniecznie lubią by je przesadzać (raz znajoma sobie ukopała kilka krzaczków  by posadzić sobie w ogródku i żaden jej się nie przyjął).

Pozdrawiam Was wszystkich gorąco

P.S. Zapomniałam, chciałam Wam jeszcze podziękować za wszystkie rady  i miłe komentarze odnośnie serwetek.  Chyba je jednak  dokończę i jeśli nadal nie będą mi się podobać to po prostu je komuś podaruję.