Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 września 2016

Ślub, wesele i prezenty

Witam serdecznie
Ślub to wielki i bardzo ważny dzień w życiu dwojga ludzi, którzy wpatrzeni w siebie przysięgają sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską na zawsze. Uroczystości tej niemal nieodłącznie towarzyszy wesele, które jest organizowane w celu świętowania  tego  radosnego faktu jakim jest uroczystość zaślubin.
Jednym ze zwyczajów towarzyszących tym uroczystościom jest wręczanie Parze Młodej prezentów. Dzisiejszy post będzie poświęcony właśnie tym prezentom a raczej  oprawie jaką im zrobiłam na prośbę mojej szwagierki.
W moim regionie jest zwyczaj, że po ślubie przed kościołem nowożeńcom składa się życzenia i wręcza im kwiaty. Choć nadal tradycja składania życzeń jest kultywowana to często bywa tak, iż bukiety kwiatów zastępowane są butelką wina, kuponami totolotka czy chociażby  maskotkami.
W przypadku tego ślubu zamiast kwiatów wystąpiły: butelka wina i misie :)
To już trzecia misiowa Para Młoda (wzór własny), którą zrobiłam.
Pierwsza powstała na prośbę mojej siostrzenicy i to ona była głównym prowodyrem do wymyślenia tego wzoru, bo zażyczyła sobie by zrobić jej takie misie na ślub swojej koleżanki. Niestety nie posiadam zdjęć pierwszej misiowej Pary Młodej ale za to drugą i trzecią mogę Wam pokazać ta dam:

Oto druga dla Ewy i Rafała:



Oraz trzecia  dla Sylwii i Krzysztofa:







Jak widać misie różnią się od siebie  jedynie drobnymi elementami ale łączy je jedno, wszystkie części garderoby można zdjąć i zrobić z nich zwykłe misie:), którymi mogą się bawić przyszłe pociechy nowożeńców.

Natomiast prezent  właściwy wręcza się podczas wesela na oczepinach. Tu również się wiele pozmieniało, kiedyś nie do pomyślenia było by Młodym dawać pieniądze, dziś to już normalne, że większość gości weselnych wręcza zamiast prezentu pieniądze w kopercie by Młodzi sami zdecydowali co sobie kupić:)
Taka forma prezentu wymaga "kartkowo-kopertowej" oprawy i tak  na specjalne życzenie mojej szwagierki, zrobiłam kartkę ślubną i znów  misie. Powiem Wam, że było to dla mnie nie lada wyzwanie. Po pierwsze jak sami wiecie dopiero raczkuję w temacie kartek. Po drugie ślub to jednak bardzo ważna  okazja, więc i kartka moim zdaniem powinna być wyjątkowa:) a tu doszły jeszcze misie:) Misie breloki już sama zaproponowałam a potem nie bardzo wiedziałam jak ugryźć ten temat, więc wymyśliłam coś takiego:

Najpierw powstały, takie oto małe misie breloki


Potem taka kartka


Później pudełko, w które zapakowałam  misie i kartkę a całość wygląda tak:

I to by było na tyle w temacie ślubno-weselno-prezentowym :) 

Na koniec chciałam Wam wszystkim bardzo, bardzo mocno podziękować za wszystkie słowa otuchy jakie zostawiłyście mi pod ostatnim postem :). Choć życie po raz kolejny dało mi niezłego kopa, to już się pozbierałam i stwierdziłam, że co ma być to będzie, czasu nie cofnę, podjętych decyzji nie zmienię. Jedynie teraz  muszę cierpliwie poczekać na finał i przyjąć to co los przyniesie:)

Dziękuję za uwagę i mam nadzieje, że wytrwałyście do końca:)
Pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę.

P.s. przepraszam za jakość zdjęć i tekstu:)

piątek, 12 sierpnia 2016

Miś w spodenkach "ratuje świat" :)

Witam serdecznie

Dziś chciałam Wam  zaprezentować misia (wzór własny). 
Misia innego niż wszystkie, które do tej pory zrobiłam, dlatego, że  użyłam włóczki o zupełnie innym kolorze niż za zwyczaj. Zawsze moje misie są szare, beżowe, brązowe, czasem różowe a ten jest w kolorze...




Chciałam Wam również pokazać, że wcale nie trzeba kupować włóczki, by zrobić zabawkę. Wystarczy zrobić przegląd szafy a na pewno znajdziecie w niej coś wełnianego w czym już nie chodzicie, a to coś da się spruć. Mój miś powstał ze starej  nie noszonej bluzki.




Wypełnienia również nie trzeba kupować, w moim przypadku to  poliestrowy ocieplacz wypruty z bardzo zniszczonej kurtki.




Można powiedzieć, że miś  w 100% powstał z materiałów z odzysku, bo nawet guzik i koraliki pochodzą z jakiejś nie noszonej odzieży. Zdjęć tej odzieży nie posiadam :)  to może i dobrze bo dwa stare ciuchy w jednym poście to już wystarczająca ilość.Trzy to już było by za dużo :)

Jak widać na powyższym przykładzie z włóczki z odzysku też da się zrobić zabawkę. Co prawda taka włóczka czasy świetności ma już za sobą ale powiem Wam, że o ile użyjesz takiej włóczki do zrobienia czegoś na drutach, to nie jest to tak estetyczne jak zrobione z nowej ( z doświadczeń mojej mamy, choć moja mama do tej pory pruje stare swetry i robi  z nich skarpety i nie wyglądają tak źle), tak przy szydełkowaniu, sploty układają się w taki sposób, że nie ma prawie  żadnej różnicy.

Zabawka  zrobiona z takich materiałów możne nie należy do najpiękniejszych, ale satysfakcja z tego, że choć w małym stopniu przyczyniłam się do ochrony  naszego środowiska jest ogromna.

Wydaje mi się również, że  jest to  też dobry sposób by spróbować zrobić swoją pierwszą zabawkę:). Wystarczy kupić szydełko a reszty poszukać w domu.

Dziękuję za uwagę i pozdrawiam.
Miłego weekendu życzę.


czwartek, 28 kwietnia 2016

Gdy w podróży czas się dłuży...

... naucz misia szydełkować :)




 Jak widać nie da się.
Uparte to takie.
:)
 Teraz już na poważnie.

Witam serdecznie

Zbieram się już trzeci raz w tym tygodniu by napisać ten post i zawsze coś, ale ja nie o tym.
Zdarzyło się tak, że  opuściłam rodzinny dom na kilka dni. Celem odpoczęcia od domowych obowiązków i pielęgnacji więzi rodzinno-koleżeńskich. Sam pobyt w miejscu docelowym był udany ale podroż już nie jawiła się tak kolorowo tym bardziej, że jechałam sama i wizja 5 godzin w autobusie (w jedną stronę) przerażała mnie (ostatecznie nie było tak źle).
Przed wyjazdem  na blogu Kolorowe  szydełkowe zobaczyłam wykonany przez Kasię piękny  komplet "Niezapominajka" + wzór. Postanowiłam, że skorzystam ze wzoru i  sobie  zrobię  taki sam, tylko biały i w ten sposób zabiję nudę w podróży. Udało mi się wydziergać aż, albo tylko 4,5 sztuki malutkich serwetek. (dwie gdy jechałam, dwie i pół gdy wracałam). 
Wiem, że jeszcze nie są w 100% gotowe i wymagają jeszcze usztywnienia, ale chciałam Wam je pokazać bo zastanawiam się czy w ogóle je kończyć bo jakoś takoś nie za bardzo mi przypadła  do gustu  moja wersja. Chyba jednak cieńkie bawełniane niteczki to nie to co lubię :)
Dobra dosyć użalania się nad moją nieudolnością. Serwetki prezentują się tak:




Co o nich sądzicie?

Pozdrawiam Serdecznie

czwartek, 8 maja 2014

Misiowy zawrót głowy cz. 2 i ostatnia

Jestem sobie mały miś, gruby miś,
znam się z dziećmi nie od dziś.
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś,
znam się z dziećmi nie od dziś.

Mieczysław Czechowicz 
Miś Uszatek

Przypomniało mi się, że mam jeszcze do pokazania misie.   : ) 

Post ten jest kontynuacją części pierwszej o tym samym tytule, dla tych co go jeszcze nie widzieli, bądź chcą go sobie przypomnieć, proszę kliknąć  tutaj

Czwarty, piąty i szósty miś zostały  zrobione  na podstawie wzoru (Ami)  a to ich łączona  fota coby post się nie zrobił  za bardzo zdjęciowy :



Siódmy miś powstał na podstawie wzoru, którego autorem  jest Rachel H. Oryginalny miś nie posiada czapeczki ja pozwoliłam sobie ją dorobić bo skoro to dzidziuś to dzidziuś musi mieć czapeczkę :)  a to on:

 


Ósmy miś to WIELKI MIŚ to ten który przypominał niektórym komentującym Misia Uszatka stąd też refren z  czołówki tejże bajki na początku wpisu:)

Dziewiąty i dziesiąty to para ślubna ale niestety zdjęcie mi się zagubiło (może kiedyś się znajdzie).

Na koniec najświeższy miś Jedenasty, zrobiony na podstawie schematu MrsDevila tego samego co stworzył(a)  schemat diabła :)  znajdziecie go na tym blogu  miłego szukania :)




I to jak na razie wszystkie misie, które zrobiłam do tej pory.

Dziękuję za uwagę i czas poświęcony przeglądaniu tego wpisu jak i  całego bloga.

Gorąco pozdrawiam wszystkich.

sobota, 22 marca 2014

WIELKI MIŚ

Wróciłam do szydełkowania i nareszcie skończyłam rozpoczęty parę miesięcy temu projekt. Mój samodzielny projekt.  Pracy było przy nim co niemiara ale udało mi się. Najwięcej czasu poświęciłam nogom jegomościa bo raz były za chude potem za grube aż wreszcie są takie jak być powinny. Co prawda Miś wygląda niepozornie i  jest prosty w swojej formie ale mierzy  75 cm od czubka głowy do czubka palców a jak siedzi to jego tułów z głową ma 50 cm. Jest to jak do tej pory największa zabawka jaką w życiu zrobiłam i jak do tej pory największa ilość materiału jaką zużyłam na wykonanie zabawki (600 gram włóczki). Miś przez to, że jest tak duży niestety nie jest fotogeniczny starałam się jak mogłam by zdjęcia były jak najlepsze ale i tak nie oddają jego wyglądu na żywo. A oto i on: 





sobota, 5 października 2013

Misiowy zawrót głowy cz.1

Miś (ang. Teddy bear) - nazwa odnoszona do zabawek oraz bohaterów literatury dziecięcej lub też popularne określenie niedźwiedzia. (wikipedia)
Kariera misia-zabawki rozpoczęła się w końcu XIX wieku. Pierwszy miś został zaprojektowany w 1902 roku a uszyty w 1903. Popularność zyskał pośrednio dzięki amerykańskiemu prezydentowi Teodorowi Roosevelt’owi, któremu zawdzięcza imię Teddy-Baer. Twórcą pierwszego pluszowego misia  była Margarete Steiff, która urodziła się w w 1847 roku. Jej życie nie było łatwe bo spędziła je na  wózku inwalidzkim po przebytym, w dzieciństwie paraliżu dziecięcym.  źródło
W 2002 roku, w setną rocznicę powstania maskotki ulubionej przez wszystkie dzieci ustanowiono Światowy Dzień Pluszowego Misia.  25 listopada wszystkie Misie mają swoje święto. źródło
Ciekawostka firma Steiff ma własne muzeum zabawek w Giengen. Polska również ma swoje Muzeum zabawek i zabawy. Mieści się ono w Kielcach. Zachęcam mamusie i tatusiów  ze swoimi pociechami do odwiedzin, to może być ciekawa przygoda zarówno dla malucha  jak i dorosłych.
Niestety mimo wielu poszukiwań nie udało mi się znaleźć kiedy powstała pierwsza  zabawka zrobiona na szydełku a tym bardziej kiedy powstał pierwszy szydełkowy miś. Za to znalazłam ciekawego bloga gdzie jest sporo o Historii szydełkowania. Polecam można dowiedzieć się ciekawych rzeczy.
O amigurumi nie będę się rozpisywać bo nie chcę powielać informacji, które można znaleźć na wielu fantastycznych blogach i stronach internetowych. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę owo słowo i pojawi nam się około 7,060,000 wyników  poświęconych tej tematyce.
Obecnie nie znam osoby w moim otoczeniu, która nie posiada lub nie posiadałaby  misia. Ta sympatyczna postać (choć ten stereotyp jest trochę niebezpieczny) gości w wielu domach w przeróżnych wcieleniach. Nawet doczekała się swojego szydełkowego odpowiednika.  

 A oto moje szydełkowe misie:
Pierwszy nazywa się Felek  to jeden z  misiów  jakie zrobiłam w swojej krótkiej szydełkowej karierze. Autorem schematu jest Esperanza Rosas. Pisałam już o nim w swoim pierwszym poście. Tam też ma swoje zdjęcie i opis więc nie będę powielać informacji. Felek został się u mnie ze względu na sentyment jaki mnie z nim łączy.
Drugi i trzeci  miś  prezentuje się tak:  


Zrobiłam je  według schematu, który znalazłam na  Little Abbee Patterns.
Zostały  one zrobione  z włóczki ze starego sprutego swetra teściowej :) oj jak ja ją kocham za to że poświęciła swój stary  sweter bym mogła się uczyć robić zabawki. Szydełkiem mającym magiczną nazwę "02".  Mierzą one .... (i znów zapomniałam ich zmierzyć) skleroza nie choroba ale trzeba się nachodzić. Postaram się uzupełnić te informacje w najbliższym wolnym czasie.
Powędrowały one do bliźniaczek, siedzą sobie teraz na półce i słodko zerkają na otoczenie. Bliźniaczki są już zbyt duże by nimi się bawić ale i tak były szczęśliwe jak je nimi obdarowałam.  
Czwarty miś zrobiony jest...  
... ale o tym już w następnym poście bo coś mi się zdaje, że ten  już trochę zbyt długi  jest a poza tym wena mi się skończyła :)

Na część drugą zapraszam TUTAJ

piątek, 30 sierpnia 2013

Mój pierwszy Miś

Moja przygoda z  szydełkowymi zabawkami zaczęła się całkiem przypadkowo. Szukałam na Youtube jak zrobić na szydełku buciki dla maluszka. Od filmiku do filmiku, wpisując w wyszukiwarkę nazwę „buciki” w różnych językach (dobrze, że google stworzyło tlanslator) trafiłam na filmik, którego autorem jest pani Esperanza Rosas. Następnie zainteresowana jej bucikami i ciekawa czy ma też inne fasony weszłam na jej stronę. Szukając po omacku, klikając we wszystko co się da,  zobaczyłam przecudnego Osito (Teddy bear) - nazwa wzoru autorstwa Esperanza Rosas. Zakochałam się w tym misiu na zabój i po wielu trudach i rozszyfrowywaniu schematu zrobiłam go. Bardzo pomocne okazały się filmy, które tworzy pani Esperanza przy każdej swojej zabawce. Sama się sobie dziwię, że mi się to udało bo poliglotą nie jestem ani w życiu do tej pory nie zrobiłam zabawki na szydełku. Ba nawet do teraz nie bardzo znam polskie nazwy szydełkowych oczek a jedyny język jaki znam to mój ojczysty. Mój Felek (tak go nazwałam) wygląda tak:



Został zrobiony ze starej pamiętającej jeszcze czasy komuny włóczki znalezionej u mamy w szafie. Nieźle musiałam się z nią na negocjować by mi ją dała ale opłacało się. Szydełko, które użyłam do tworzenia Felka pochodzi, również z czasów komuny kolejne ciekawe znalezisko w maminej  tym razem  szufladzie.  Widnieje na nim niezrozumiały dla mnie do tej pory numer „02”. Wypchany został ocieplaczem  z kurtki siostry. Siostra kurtki już nie nosiła  :)  Miś siedząc ma 15 cm wysokości a jak stanie na obu nóżkach ma 25 cm.
Oto krótka historia mojego pierwszego spotkania z szydełkowaniem zabawek i jak do tej pory nie ostatniego. 
Dziergam te swoje zabawki od stycznia 2013 roku, tworzę sobie małe i duże zabawki dla rodziny, przyjaciół i znajomych. Teraz  zaczynam pisać bloga, może uda mi się w końcu założyć mojego pierwszego w życiu bloga, o ile nie braknie mi sił, chęci i cierpliwości w  tworzeniu go.  
P.s. bucików nie zrobiłam dziecko dostało zabawkę zrobioną na szydełku